|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Art
Artystyczne blogi
Blogi czytane
Blogi literatów
Blogi znajome
Literatura
..::Moje strony::..
Popieram
Prywatne
Varia
|
Za mną czytelniku! Któż ci to powiedział, że nie ma już na świecie prawdziwej, wiernej, wiecznej miłości? A niechże wyrwą temu kłamcy jego plugawy język!
Za mną, czytelniku mój, podążaj za mną, a ja ci ukażę taką miłość!
poniedziałek, 20 czerwca 2005
Przypis 1
Moja książka ulega ciągłym zmianom i jej wersja, którą można przeczytać tutaj, jest już mocno nieaktualna. Wersja po redakcji jest do ściągnięcia z mojej strony.
środa, 25 maja 2005
Których Skrzywdzono; część siódma
Tuż za murem, pomiędzy Weroniką a stojącą kilka metrów dalej dziewczyną rósł duży krzew. Weronika zachowywała się bezszelestnie i miała wrażenie, że dziewczyna jej nie zauważyła. Jednak pomyliła się. - Wyjdź i przyjdź tutaj - powiedziała dziewczyna, nie odwracając się w stronę Weroniki. Ta natychmiast spełniła polecenie. Weronika przysłuchiwała się tej rozmowie w milczeniu, podczas gdy dziewczyna opowiadała Darkowi okoliczności przekazania pieniędzy. Najwyraźniej żołnierze nie mieli pojęcia, że ich słyszy. - Tak po prostu tam przyszła? - głos Darka stawał się donośniejszy. Weronika czuła, że drugi z żołnierzy się zbliża - ale skąd wiedziała gdzie? I rzeczywiście po kilku minutach zza krzewu wyłonił się Darek. Weronika poczuła się rozczarowana. Wyobrażała sobie Żołnierzy Babilonu jako mrocznych nadludzi, tymczasem zobaczyła parę zwykłych nastolatków. Justyna nie była szczególnie piękna, Darek w ogóle nie był przystojny. "Chociaż jak się mu przyjrzeć, coś w sobie ma..." - pomyślała. - Weronika Enkel - powiedział Darek patrząc na nią ze zdziwieniem. - Ty nas znalazłaś? Wszystkiego bym się spodziewał ale nie tego ze przyjdziesz tutaj z własnej woli Weronika zaczęła się zastanawiać, czy jej się to wszystko nie śni.
piątek, 20 maja 2005
Których Skrzywdzono; część szósta
Minęły cztery dni spokoju, który szumiał w uszach Weroniki głosami Żołnierzy Babilonu. Wada wzroku wróciła po dwóch godzinach, ale nadal świat sprawiał wrażenie bardziej wyraźnego, jakby ktoś wzmocnił nasycenie kolorów. Tylko słońce denerwująco raziło ją w oczy. I te słowa Żołnierzy, niepokojące niemal tak, jak przyjemne były tembry ich głosów. Adrian Nowicki miał zginąć właśnie tego dnia. Procedura takiej egzekucji przewidywała możliwość wezwania kogoś na pomoc - zarówno Żołnierze jak i Weronika nie mieli wątpliwości, że Adrian z niej skorzysta. A poproszoną i tym samym narażoną na śmiertelne niebezpieczeństwo będzie Renata. I temu właśnie Weronika chciała zapobiec, gdy zmierzała na miejsce spotkań Żołnierzy. Dzięki temu, że spotkania Armii Babilonu odbywały się za każdym razem gdzie indziej, Weronika mogła przez kilka dni podsłuchać informacje wystarczające, by dotrzeć tam, gdzie miała odbyć się egzekucja Adriana. Kilkanaście minut błądziła po lesie zanim udało jej się określić właściwy kierunek. W miarę jak głosy Żołnierzy stawały się lepiej słyszalne zwalniała - rósł jej strach. Dopiero teraz czuła naprawdę na co się decydowała. Gdy zobaczyła wśród drzew wysoki mur dawnej jednostki wojskowej, miała ochotę odwrócić się i uciec, ale nie było już odwrotu. Chwilę szła wzdłuż muru wodząc ręką po chropowatych cegłach, aż znalazła tę, którą należało nacisnąć, by pojawił się niewielki wyłom w murze. Dziura zamknęła się natychmiast po tym, jak weszła do środka.
poniedziałek, 09 maja 2005
Których skrzywdzono; część piąta
Wciąż wahając się, czy dobrze robi, szybkim krokiem udała się na miejsce spotkania. Pani Kisielewska już czekała.
Weronika bez wahania spełniła prośbę pani Kisielewskiej. Mimo wszystkich wątpliwości nadal ciekawość i ambicja skończenia Apokryfu były w niej najsilniejsze.
Kisielewska bez słowa położyła na ławce pomiędzy nimi nieduże, płaskie pudełko obite gładkim, czarnym materiałem.
Weronika powoli zajrzała do pudełka. To, co zobaczyła w środku, rzeczywiście z początku wydawało się być niewielkim sztyletem. Jednak zamiast spłaszczonego ostrza w rękojeści osadzony był szklany stożek, wypełniony w środku czerwonym płynem.
Powoli, bardzo powoli Weronika podniosła przedmiot do ust. Zamknęła oczy i poczuła najpierw chłodny dotyk szkła, a po chwili ciepły, gęsty płyn.
Dziewczyna tymczasem spojrzała na sztylet, który odłożyła do pudełka. Powoli napełniał się krwią.
Kisielewska milczała.
Weronika bez słowa wzięła paczkę. Nie wiedziała już, co ma myśleć.
Weronika nie spojrzała w stronę odchodzącej kobiety. Wsłuchiwała się w głosy żołnierzy. Przepełniał ją dziwny spokój. Wolałabym, żeby to nie było takie przyjemne. – pomyślała.
piątek, 15 kwietnia 2005
Których Skrzywdzono; część czwarta
Następnego dnia ze snu wyrwał Weronikę dźwięk telefonu. Wiedziała, że żadna z pozostałych dziewczyn go nie odbierze - nikt prócz rodziców Weroniki jeszcze nie znał tego numeru. Zerwała się więc natychmiast, chcąc wykorzystać okazję by porozmawiać z matką, która z Irlandii nie mogła dzwonić zbyt często.
Po chwili namysłu Weronika zrezygnowała z pomysłu zabrania ze sobą Renaty. Przekonanie jej, że to co uważała za fabułę interesującej książki jest prawdą, zajęłoby zbyt dużo czasu. |